niedziela, 25 grudnia 2016

Uroki Bratysławy

Witajcie :)

Przedświąteczny okres w pracy jak zawsze jest ciężki co odczuwałam po zmęczeniu jakie mnie dopadało gdy wracałam do domu, ale siłowni nie odpuściłam i wszystkie plany zrealizowałam :)

Dzisiaj mam dla Was wyjątkowy post, a mianowicie chcę podzielić się z Wami moimi wrażeniami podczas pobytu w Bratysławie. Podróżowanie to moja pasja, poznawanie obcych obyczajów i kultur to coś niesamowitego. Gdybym mogła to spędziłabym całe życie na zwiedzaniu, poznawaniu nowych miejsc i niesamowitych ludzi. Mam nadzieje, że w przyszłym roku uda mi się odwiedzić Włochy i zjeść wyśmienity makaron :D


Powracając do tematu, Bratysława to piękna stolica Słowacji, która rozpościera się na obydwu brzegach Dunaju i uwieźcie, że jest to niesamowity widok. To miasto, które dopiero od początku 1993 roku jest stolicą niezależnej Słowacji,  jest jedyną stolicą na świecie, która graniczy z dwoma państwami (Węgrami i Austrią). Będąc tam trafiliśmy akurat na pogrzeb pierwszego prezydenta więc mieliśmy okazję spotkać wiele ważnych osób i zobaczyć kordon wojskowy. Nasza wycieczka zaczęła się od wjazdu na wzgórze Slavina gdzie znajduje się pomnik żołnierzy radzieckich, aczkolwiek ładniejszy od pomnika był oszałamiający widok na miasto. Następnie zwiedzaliśmy centrum miasta gdzie największą uwagę przykuł pomnik Cumila (zwykłego kanalarza). Architektura kościołów i zamków jest oszałamiająca, a wąskie uliczki dają uczucie jakbyśmy przenieśli się w czasie. Dla mnie bardzo ważna jest również część kulinarna ze względu na to, że kuchnia to kolejna z moich pasji, a do tego bardzo lubię jeść i poznawać nowe smaki. Więc mogę śmiało powiedzieć, że mimo pięknych widoków nie mogłabym mieszkać w Bratysławie bo jedzenie jest tam naprawdę kiepskie. Po pierwsze, do obiadu nie jedzą surówek, zamiast zupy jest tak zwana "polewka", która smakiem nie przykuwa żadnej uwagi, ani nie ma tyle wartości odżywczych. Pominę fakt, że byłam w jednej z najlepszych restauracji (Restauracji Parlamentarnej), w której jadają ważni politycy. Tutaj znów uratował mnie krajobraz, który zadośćuczynił mi obiadokolacje po której byłam tylko bardziej głodna. Dlatego mogę śmiało polecić to miasto pod względem niesamowitych widoków i z chęcią pojadę tam jeszcze raz na lody, które naprawdę są najlepsze na świecie. Chodzi mi tutaj o lodziarnie Luculus, która istnieje od 1954 roku i oferuje szeroką gamę smaków w naturalnym wydaniu :) Osobiście polecam smak orzecha laskowego, jest naprawdę nieziemski.

Pozostawiam Was ze zdjęciami. Mam nadzieję, że post tego typu przypadł Wam do gustu :)






































Miłego wypoczynku :)

2 komentarze: